ORGANIZACJA PORODU W DOMU W WARSZAWIE

Obecnie w Warszawie pracuje, prowadząc samodzielnie porody domowe, pięć-sześć położnych. Jesteśmy zespołem i wspólnie sprawujemy opiekę nad naszymi podopiecznymi. Kobiety zgłaszają się do nas na różnych etapach trwania ciąży. Często jest to już sam jej początek i to właśnie my ciążę prowadzimy, co pozwala nam nawiązać bliską relację z ciężarną i naprawdę dobrze się poznać. Jeśli ciąża prowadzona jest przez lekarza, spotykamy się z klientką przynajmniej raz na konsultacji w gabinecie, następnie bardzo często w prowadzonych przez nas szkołach rodzenia i około 36-37 tygodnia ciąży na ostatniej wizycie przedporodowej w domu, gdzie ma się narodzić dziecko. Ta wizyta nie ma na celu kontrolowania przez nas warunków sanitarnych, bo wymagania nasze sprowadzają się do bieżącej wody i odpowiedniej temperatury w pomieszczeniach. Pozwala nam spokojnie sprawdzić, jaki jest dojazd do miejsca porodu oraz wystąpić w roli gościa rodziny, która zaprasza nas do udziału w tym intymnym wydarzeniu. Bardzo zależy nam na tym, aby nasza podopieczna i bliscy towarzyszący jej w porodzie poznali jak najwięcej położnych należących do zespołu. Zazwyczaj jedna z nas jest tak zwaną „położną prowadzącą” i to do niej kobieta dzwoni w każdej ważnej sprawie oraz gdy zaczyna się poród. Zdarza się jednak, że położna prowadząca jest właśnie przy innym porodzie i wtedy zastępuje ją koleżanka.

Prawie wszystkie położne warszawskie przyjmujące porody domowe współpracują ze Szpitalem Specjalistycznym Św. Zofii przy ul. Żelaznej 90 w Warszawie, z którym mają podpisaną umowę transferową na wypadek powikłań. Dzięki takiemu rozwiązaniu jesteśmy w kontakcie ze szpitalem od samego początku porodu. Dzwonimy tam, jadąc do podopiecznej, zawiadamiamy zespół dyżurny o rozpoczynającym się porodzie, a po jego zakończeniu w domu „odwołujemy się”. Jeśli zapada decyzja o transferze, telefonicznie informujemy o sytuacji położniczej, sposobie transportu i spodziewanym czasie przybycia. Dzięki takiej współpracy w sytuacjach ekstremalnych czekać może na nas nawet gotowy zespół bloku operacyjnego. Najczęściej jednak kontynuując poród w szpitalu nadal prowadzimy go drogami natury, a rodząca pozostaje pod opieką położnej, która dotychczas zajmowała się nią w domu. Daje to bardzo duże poczucie bezpieczeństwa wynikające z ciągłości opieki. Większość porodów, które należało przenieść do szpitala, kończy się drogami natury. Wynika to z faktu, że w domu reagujemy zawsze na drobne nieprawidłowości o krok wcześniej niż zrobiłybyśmy to w szpitalu. Jeśli transfer odbywa się po porodzie z powodu powikłań w przebiegu III lub IV okresu porodu, noworodek hospitalizowany jest zawsze wraz z matką.

Sposób transferu zależy od tego, czy jest on pilny czy tzw. „na spokojnie”. W przypadku powikłań takich jak przedłużający się poród, odpłynięcie zielonego płynu owodniowego przy niewielkim zaawansowaniu porodu czy nieprawidłowe badania laboratoryjne możemy jechać prywatnym samochodem, ale położna nigdy nie jest kierowcą i towarzyszy pacjentce w czasie przejazdu. W sytuacjach nagłych jak krwotok, zaburzenia tętna płodu, zły stan kliniczny matki lub noworodka czy rozpoznanie nieprawidłowego ułożenia czy położenia płodu, przejazd do szpitala odbywa się karetką, a pacjentce zawsze towarzyszy położna prowadząca poród. W godzinach szczytu decydujemy się też na ten transport, aby ominąć korki i oszczędzić rodzącej długiej jazdy samochodem. Współpraca z pogotowiem ratunkowym układa się z reguły bardzo dobrze. Załogi karetek zazwyczaj chętnie przystają na naszą obecność w ich pojeździe i pomagają zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Współpracujemy z laboratorium, do którego możemy przywieźć materiał do badań przez całą dobę i telefonicznie uzyskać wyniki. Laboratorium jest naszym głównym partnerem, bo badań pobieramy sporo. U matki są to przeciwciała przy ujemnym czynniku Rh, parametry infekcyjne przy długim odpływaniu płynu owodniowego, czasem morfologia po porodzie. U noworodków pobieramy posiew z ucha i parametry infekcyjne, krew pępowinową na grupę krwi, bilirubinę. Diagnostyka laboratoryjna nie jest rutynowa lecz uzależniona od potrzeb, przebiegu porodu i wyników badań wykonanych w trakcie ciąży.

Wymagamy, aby każdy noworodek urodzony w domu był zbadany przez pediatrę w ciągu pierwszej doby życia. Współpracujemy z lekarzami, którzy przyjeżdżają na wizyty domowe. Po narodzinach, pierwszym kontakcie „skóra do skóry” i karmieniu piersią, wykonujemy badanie oraz ważymy i mierzymy dziecko, ale typowe badanie pediatryczne pozostaje poza naszymi kompetencjami. Noworodek oceniany jest wg skali Apgar przez położną przyjmującą poród w pierwszych minutach życia.

Każda położna prowadząca porody domowe ma również podpisane umowy na sterylizację narzędzi i materiału opatrunkowego oraz utylizację odpadów medycznych. Po porodzie wywozimy materiał potencjalnie zakaźny (łożysko i odpady krwiste).

Do domu rodzącej przyjeżdżamy zazwyczaj w tym momencie, w którym zaleciłybyśmy kobiecie udać się do szpitala, gdyby planowała tam rodzić albo zawsze wtedy, gdy ona wyrazi taką potrzebę. Położna prowadząca przybywa pierwsza i na bardziej zaawansowanym etapie porodu wzywa do asysty druga położną. Mimo że pracujemy w kilkuosobowym zespole, jako asysta często towarzyszą nam koleżanki położne spoza zespołu. Zawsze są to osoby doświadczone, z długoletnią praktyką zawodową, najczęściej w bloku porodowym. Asysta w przebiegu porodu prawidłowego jest pomocą rodzącej, jej rodzinie oraz położnej prowadzącej poród. W przypadku powikłań i konieczności szybkich działań druga para doświadczonych rąk jest nieoceniona, a wręcz niezbędna. Na szczęście nasze statystyki pokazują, że takich sytuacji jest bardzo niewiele, ale mimo wszystko nie chcemy rezygnować z pracy zespołowej i dwuosobowej obsługi porodu.

Prowadzenie porodu domowego różni się od szpitalnego. Nie wykonujemy zapisów KTG, ale też nieco inaczej monitorujemy tętno rodzącego się dziecka. Używamy detektora serca płodu (tzw. „udetki”). Tętno osłuchiwane jest zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami. Wykonujemy też okresowo coś, co nazywam „wirtualnym zapisem KTG”, czyli ciągły nasłuch przez około dziesięć minut, pozwalający ocenić prawidłowość rytmu serca dziecka przed, w trakcie i po skurczu czyli ocenić jak maluch radzi sobie w drodze na świat. Taka metoda w żaden sposób nie ogranicza rodzącej i nie wpływa na przyjmowaną przez nią pozycję. Jeśli uznajemy, że sytuacja wymaga jakiejkolwiek medycznej stymulacji porodu, np. podłączenia kroplówki naskurczowej z oksytocyny lub wykonania amniocentezy (czyli przebicia pęcherza płodowego), najpierw jedziemy do szpitala, a dopiero tam podejmujemy konieczne działania. Pamiętamy o tym, że każda ingerencja pociągnąć może za sobą powikłania i nie chcemy mieć z nimi do czynienia poza warunkami szpitalnymi. W przebiegu porodu domowego stosujemy wyłącznie naturalne metody łagodzenia bólu. Staramy się zapewnić matce optymalne warunki i poczucie bezpieczeństwa. Taką współpracę z kobietą i jej rodziną umożliwia nam w ogromnym stopniu fakt, że dobrze się znamy, mieliśmy okazję omówić wzajemne oczekiwania przed porodem, ocenić poczucie bezpieczeństwa i wzajemne zaufanie oraz to, że opieka położnej jest zindywidualizowana.

Po porodzie odwiedzamy matkę i dziecko przynajmniej dwa razy lub więcej, jeśli zachodzi taka konieczność. W trakcie tych wizyt oceniamy stan ogólny, położniczy i emocjonalny położnicy, przebieg laktacji, pomagamy rozwiązywać ewentualne problemy, wspieramy rodziców, pomagamy w pielęgnacji dziecka. W razie potrzeby podajemy matce immunoglobulinę anty-Rh. Noworodek jest w trakcie każdej wizyty badany i ważony, podajemy mu witaminę K, pobieramy testy przesiewowe.

Po zakończonej współpracy wydajemy takie same dokumenty jak po odbyciu porodu w szpitalu.

Maria Romanowska